Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda.

Czas przygotowań zleciał w zastraszającym tempie, ale ponieważ był chyba najbardziej stresującym momentem wyprawy to się nawet dobrze złożyło. Udało nam się definitywnie zakończyć problemy z Air Berlin (nie polecamy – praktycznie zerowa możliwość jakiegokolwiek kontaktu z obsługą klienta, a sama obsługa na bardzo niskim poziomie…) Walka o pieniądze, które nam się należały, trwała prawie 3 miesiące, mimo iż obiecali i zapewnili, że załatwią to w 2 tygodnie. Czerpiąc z doświadczenia innych podróżników udało nam się również sprytnie rozwiązać sprawy finansowe. Mając już kasę, bilety i plecaki, musieliśmy dokupić kilka niezbędnych rzeczy, spakować się i wyruszyć. Trzeba też było pożegnać rodzinki i przyjaciół, co wcale nie było łatwe, oczywiście wszyscy byliśmy przejęci i wzruszeni.

IMG_2323

Biorąc pod uwagę to co dzieje się teraz na lotniskach w Europie można powiedzieć, że mieliśmy 5-gwiazdkową podróż do Mombaju. Sami dziwimy się jak to wszystko gładko poszło, 2 przesiadki: Berlin i Abu Dhabi i tylko godzinne opóźnienie ostatniego lotu. Oba bagaże przyleciały z nami, (chociaż profilaktycznie rozdzieliliśmy nasze rzeczy pomiędzy dwa plecaki) więc teraz każde z nas maszeruje z 10 kilogramami na plecach.

IMG_2326

Spodziewaliśmy się fajerwerków na lotnisku w Abu Dhabi, faktycznie był przepych, ale lotnisko w Mombaju zaskoczyło nas totalnie i przebiło wszystko. Jest ogromne, można nawet powiedzieć gigantyczne (tutaj takie określenia jak „duże” lub „daleko” całkowicie zmieniają znaczenie), czyste (po kilku dniach w najbardziej rozwiniętym mieście Indii musimy przyznać, że to rzadkość), dobrze zorganizowane i po prostu piękne.

IMG_2329

IMG_2331

Sprawy wizowe zajęły nam nie więcej niż 15 minut. Ok, więc mamy wizy i jesteśmy w Mombaju, co dalej? Już przed wylotem znaleźliśmy parę couchsurferów w Mombaju, malżeństwo rosyjsko-hinduskie (szalone połączenie). Po wylądowaniu z niewielkimi problemami udało nam się dotrzeć do ich mieszkania i tak od 3 dni odkrywamy Mombaj. Wszystkie wrażenia opiszemy następnym razem (teraz trochę szkoda nam czasu, a już jutro czeka nas „krótka” 22-godzinna podróż pociągiem – klasa sleeper bez klimatyzacji – Sandra twierdzi, że możliwe, że nie przeżyje tej podróży 😉 więc na pewno znajdzie się chwila na dłuższy wpis 😉

IMG_2333

Reklamy

One thought on “Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda.

  1. Nani 7 kwietnia 2016 / 11:52

    Sandra-powodzenia w pociągu! Trzymam kciuki, buziaki siusiaki 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s