#5 Manali

Podróż do Manali ja (Sandra) mogę zaliczyć do najgorszych przeżyć w swoim 25-letnim istnieniu na tej planecie. To był po prostu koszmar. Z Gopalpuru musieliśmy podjechać do trochę większej wioski, żeby złapać autobus dalej. Nie mieliśmy bezpośredniego połączenia do Manali, więc na trasie czekała nas kolejna przesiadka, a cała trasa liczyła 200 km. Czekając na autobus przyczepił się do nas nawiedzony facet, który bez przerwy wykonywał różne gesty z podtekstem. Mała interwencja mojego koksa Miszy i gościu już nie żył. Uff…

IMG_2960 Czytaj dalej

Reklamy

#3 Amritsar

Podróż z Jaipuru do Amritsaru już nie zrobiła na nas takiego wrażenia, bo to „tylko” 12 godzin jazdy kuszetką. Tym razem w swoim przedziale trafiliśmy na lokalnych cwaniaków, którzy chcieli zająć nasze miejsca i wcisnąć nas na górne kuszetki (najgorsze – przy głośnych wiatrakach i mimo tego strasznie duszne), ale nie z nami takie numery. Więc w takiej samej kombinacji jak poprzednio (spanie środek i dół) dojechaliśmy do miasta Złotej Świątyni.

IMG_2630 Czytaj dalej

#2 Jaipur

Wysmarowani hinduskim środkiem na komary (naszą Muggę, nawet tę mocniejszą 50tkę, komary w Indiach mają całkowicie w poważaniu) docieramy na stację Bolivari West. Dworzec znamy, ale tylko jako użytkownicy podmiejskiego pociągu. Kiedy przychodzi rozpocząć tutaj dłuższą podróż, sytuacja już nie jest tak kolorowa.

IMG_2450 Czytaj dalej

#1 Mumbaj

Mija właśnie 16 godzina pierwszej podróży w indyjskim pociągu, zrobiło się naprawdę luźno! Jest szansa żeby coś napisać. Wydawało mi się, że pisanie krótkich i zwięzłych notek z naszych przygód to będzie prosta zabawa, ale jednak ciężko jest streścić wszystko to, co się tu dzieje w ładną całosć.
Wylądowaliśmy w Mumbaju i załatwiliśmy wizy, odrobina nielegalu, bo podaliśmy adres hotelu, a tak naprawdę jechaliśmy na Couchsurfing. Zachwycaliśmy się lotniskiem, ale dosyć szybko pozytywne emocje opadły, albo nawet zamieniły się w stres, bo po dwóch przesiadkach przyszła pora odebrać bagaż.  Na szczęście wszystko było w najlepszym porządku i zadowoleni mogliśmy ruszyć do goszczących nas hostów.

IMG_2400 Czytaj dalej

Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda.

Czas przygotowań zleciał w zastraszającym tempie, ale ponieważ był chyba najbardziej stresującym momentem wyprawy to się nawet dobrze złożyło. Udało nam się definitywnie zakończyć problemy z Air Berlin (nie polecamy – praktycznie zerowa możliwość jakiegokolwiek kontaktu z obsługą klienta, a sama obsługa na bardzo niskim poziomie…) Walka o pieniądze, które nam się należały, trwała prawie 3 miesiące, mimo iż obiecali i zapewnili, że załatwią to w 2 tygodnie. Czerpiąc z doświadczenia innych podróżników udało nam się również sprytnie rozwiązać sprawy finansowe. Mając już kasę, bilety i plecaki, musieliśmy dokupić kilka niezbędnych rzeczy, spakować się i wyruszyć. Trzeba też było pożegnać rodzinki i przyjaciół, co wcale nie było łatwe, oczywiście wszyscy byliśmy przejęci i wzruszeni.

IMG_2323 Czytaj dalej